Porozumienie bez Przemocy w praktyce


Żyrafy

Porozumienie Bez Przemocy (NVC) w praktyce
kilka przykładów z życia wziętych

artykuł Marty Kułaga, certyfikowanej trenerki NVC
(Niepubliczne przedszkole Krasnal w Krakowie)

Herta Müller pisała „Dziesięć palców nie zamieni się w ideę”. Jest to dla mnie zdanie ukazujące przepaść pomiędzy naszymi najgłębszymi pragnieniami i tęsknotami, a prozą życia, realiami i trudnościami, kiedy chcemy postępować według tych wartości i urzeczywistniać je. Przyjemnie się czyta książki Marshalla Rosenberga, NVC wydaje się łatwe i osiągalne, lecz gdy stajemy wobec realnych sytuacji, tak trudno znaleźć drogę i te „właściwe” słowa – te, które dokładnie wyrażają naszą intencję, empatię i szacunek do drugiego człowieka – do dziecka. Chcę się podzielić swoim doświadczeniem i opisać kilka sytuacji, w których NVC staje się mostem łączącym dwoje ludzi.

Potrzeby

Wszyscy ludzie mają takie same potrzeby, są to między innymi: potrzeba bezpieczeństwa, wolności, przynależności, wspólnoty, uznania, zrozumienia. Próbujemy zaspokoić te potrzeby podejmując różne działania. Działania te nazywamy strategiami. Np. żeby zaspokoić potrzebę wypoczynku możemy czytać książkę, pójść na spacer, iść do kina, albo iść spać.
Uczucia informują nas czy nasze potrzeby są zaspokojone czy nie. Jeśli nasze potrzeby są zaspokojone przeżywamy przyjemne uczucia; radość, szczęście, zadowolenie. Jeśli nie – możemy czuć smutek, żal, złość. W NVC postrzegamy dziecko w perspektywie jego potrzeb – stwarzamy warunki do jak najpełniejszego ich zaspokajania. Nie chodzi o to, aby zawsze zaspokoić wszystkie potrzeby, ale aby je nazywać, poczuć i wskazywać aprobowane społecznie sposoby ich zaspokajania. To buduje samoświadomość dziecka i daje mu wybór bezpiecznych i skutecznych zachowań.

Przykład:

Dwaj chłopcy chcą coś opowiedzieć nauczycielce, kłócą się, który był pierwszy i kogo nauczycielka powinna wcześniej wysłuchać. Nauczycielka mówi do nich – Widzę, że każdy z was bardzo chce mi coś opowiedzieć, a ja chciałabym was wysłuchać. Czy macie pomysł , co możemy teraz zrobić?
Karol na to – Ja chcę być pierwszy.
Nauczycielka pyta się Wacka czy się na to zgadza? Chłopiec kręci głową.
Przez jakiś czas chłopcy wymyślają różne sposoby, ale nie ma między nimi zgody.
W końcu Wacek mówi – W sali są dwie panie, Ty możesz opowiedzieć jednej, a ja drugiej a potem się zamienimy.
Karol zgadza się na to rozwiązanie i chłopcy zaczynają opowiadać.

Dotarcie do potrzeby wyrażenia siebie sprawiło, że chłopcy znaleźli sposób, aby tę potrzebę zaspokoić, bez konieczności rozstrzygania, kto powinien pierwszy dostać uwagę nauczycielki.

Empatia

Empatia to dar czasu i uwagi, bycie obecnym – koncentracja na drugiej osobie, jej świecie i jej przeżywaniu. To słuchanie i rozumienie, bez oceniania, doradzania i osądzania. Dając empatię, budujemy kontakt z dzieckiem. Empatia nie oznacza aprobaty każdego zachowania, czy też przyzwolenia np. na agresję, ale pozwala nawiązać kontakt, zbudować zaufanie. Efektem dobrej relacji może być chęć zmiany niepożądanego zachowania właśnie z troski o relację, a nie z powodu kar czy nagród.

Przykład:

Dziecko płacze zaraz po rozstaniu z rodzicami.
Nauczycielka jest przy dziecku i nazywa jego emocje – Tęsknisz i chciałbyś być blisko mamy? Chcesz mieć pewność, że jak będziesz czegoś potrzebował to pani się Tobą zaopiekuje? Trochę się boisz bo nie wiesz jak tu będzie? Nie znasz mnie zbyt dobrze i nie wiesz czy będę dla Ciebie miła?

Nazywając to co przeżywa dziecko budujemy jego samoświadomość i kontakt z emocjami. Jeżeli precyzyjnie nazwiemy jego przeżycia to dziecko ma poczucie zrozumienia, ma lepszy wgląd w swoje emocje i się uspokaja. Tym samym buduje się kontakt i zaufanie pomiędzy dzieckiem a nauczycielem. Dawanie empatii pomaga dziecku w budowaniu poczucia własnej wartości, że jest ważne, że to co przeżywa, myśli i czuje jest istotne i warto się o to troszczyć.

Język serca

Język serca to dla mnie komunikacja, która najlepiej oddaje intencje mówiącego. To co mówimy poddajemy refleksji aby pozbyć się „nawyków językowych” czyli tego czego nie chcemy mówić, a co „samo nam się mówi”.

Przykład:

Jako dzieci mogliśmy słyszeć np. „Jak się zachowujesz? Co ludzie powiedzą?” Możemy ten komunikat rozumieć w różny sposób:

  1. Dostosuj się do opinii innych, nie możesz być autentyczny, kieruj się aprobatą innych.

  2. Ważne jest dla mnie abyś umiał wziąć pod uwagę innych i ich zdanie, abyś umiał budować dobre relacje z innymi ludźmi.

  3. Chcę być postrzegany jako dobry rodzic, który potrafi właściwie wychować dziecko tak, aby brało pod uwagę innych i ich opinię.

Zmieniamy stereotypowe „Jak się zachowujesz? Co ludzie powiedzą?” w zależności od naszej intencji i możemy powiedzieć:

  1. „Kiedy mówisz tak głośno w autobusie, to chcę się zatroszczyć o uszy innych pasażerów, czy mógłbyś mówić trochę ciszej”.

  2. „Kiedy zakładasz takie jaskrawe spodnie to cieszę się, że wyrażasz własny styl, ale obawiam się, jak będziesz się czuł, kiedy innym nie będzie się to podobać”.

Zamiast oceniania i obwiniania

„Źle zrobiłeś, jesteś niegrzeczny” – takie słowa nie wspierają dziecka w budowaniu pozytywnego obrazu swojej osoby, ani w kształtowaniu właściwych zachowań. Zamiast tego docieramy do potrzeby, którą dziecko chce zaspokoić tym zachowaniem i wspólnie znajdujemy sposób postępowania, który jest zarówno akceptowalny społecznie, jak i skuteczny.

Przykład:

Marek i Jacek bawili się wspólnie klockami.
Marek sprząta, a Jacek rysuje i nie chce posprzątać po zabawie.
Marek mówi do niego – Nienawidzę cię, podrę twój rysunek i zniszczę.
Nauczycielka na to – Marek chce powiedzieć coś bardzo ważnego. Widzę, że jest rozzłoszczony i myślę, chce abyś mu pomógł posprzątać (zamiast oceniać wypowiedź Marka szukamy słów, które lepiej wyrażą jego intencje)
Jacek wstaje i mówi – Ale posprzątam tylko połowę

W świecie kar i nagród można by było ukarać Jacka za to, że nie chce sprzątać, a Marka za to, że brzydko mówi. Ale czy to przyczyni się do ich rozwoju i wyboru właściwego zachowania? To co robimy sprawia, że Jacek został skonfrontowany z emocjami Marka, który potrzebował sprawiedliwości (równości), a Markowi daliśmy sposób wyrażenia swojej frustracji.

Szczerość

Szczerość to autentyczne wyrażanie siebie, swoich potrzeb i wartości w sposób nie raniący innych. Oznacza to, że mogę, mówić o swoich prawdziwych przeżyciach i mam prawo powiedzieć, jeśli na coś się nie zgadzam. Sprzeciw nie jest rozumiany jako atak na drugą osobę, ale jako obrona swoich granic i swoich wartości. Dajemy sobie i dzieciom prawo do wyrażania siebie, jeśli naruszane są nasze granice lub poczucie bezpieczeństwa. I dziecko i dorosły może powiedzieć „nie zgadzam się”. Otwiera to drogę do szukania zachowań i strategii, które odpowiadają wszystkim.

Przykład:

Dwoje dzieci bawi się na dywanie, są w bliskim kontakcie fizycznym, popychają i poszturchują.
Nauczycielka mówi do dzieci – Nie jestem pewna czy dla każdego z was ta zabawa jest fajna? Trochę mnie niepokoi to co widzę.
Jedno z dzieci odpowiada – Trochę mi nie jest dobrze.
Nauczycielka na to – To powiedz swojemu koledze, co Ci nie pasuje.
Dziecko – Trochę za mocno mnie popychasz.
Nauczycielka modeluje – Podoba Ci się ta zabawa i lubisz taki kontakt, ale czasami jest za mocno i chcesz poprosić kolegę aby był delikatniejszy i bardziej uważny.
Dziecko – Tak.
Nauczycielka – To powiedz mu to.
Dziecko próbuje to wyrazić swoim słowami.
Nauczycielka szczerze wyraziła swoje odczucia dotyczące zabawy i chęć zatroszczenia się o każde z dzieci. Pokazała dziecku, jak wyrazić swoje emocje w tej sytuacji.

Po co to wszystko

Wprowadzamy zmianę na poziomie językowym i jednocześnie na poziomie perspektywy postrzegania drugiego człowieka. Takie wychowanie ma celu kształtowanie osoby, która:

  • Ma świadomość siebie, swoich uczuć i potrzeb,
  • Potrafi wyrażać prośby w sposób konkretny i pozytywny,
  • Wyraża siebie w sposób autentyczny i nie krzywdzący innych,
  • Dąży do jak najlepszego wyrażenia swoich potrzeb z uwzględnieniem potrzeb innych,
  • Jest odpowiedzialna za swoje działania,
  • Potrafi wyrazić sprzeciw, gdy naruszane są jego granice,
  • Jest empatyczna i potrafi budować relacje.

Przykład z przyszłości:

Szef mówi do naszego „dziecka” (w przyszłości) – Czy może pani zostać po godzinach i dokończyć tę pracę?
„Dziecko” – Szybkie dokończenie jest dla mnie bardzo ważne, bo wiem jak ważny i pilny jest ten projekt. Jednocześnie mam jeszcze dwa inne zadania, czy moglibyśmy wspólnie określić priorytety i czas wykonania tych zadań. Obawiam, że moje nadgodziny nie są rozwiązaniem tego problemu.

Wychodzimy poza spór o strategię – zgodzić się albo nie zgodzić na nadgodziny – wybór pomiędzy uległością a buntem. Schodzimy do poziomu potrzeb i organizacji pracy. Mówimy o swoich wartościach i chęci współpracy oraz woli znalezienia bardziej kompleksowego rozwiązania. Chciałabym żyć w takim świecie.

Marta Kułaga,
Niepubliczne Przedszkole Krasnal, Kraków
Wszystkie przykłady są opisem autentycznych sytuacji
mających miejsce w Przedszkolu Krasnal.