Przewrót kopernikański – NVC w edukacji

Spotkaliśmy się w drodze do empatii, w drodze do empatycznych relacji, empatycznych klas, szkół i przedszkoli, w drodze do empatycznego świata. 14 uczestniczek i 6 trenerek prowadzących.

Droga jest celem, cel jest drogą. Ćwiczenie empatycznych umiejętności i empatycznej postawy, w aspekcie poznawczym i emocjonalnym, wnosi ogromnie dużo korzyści – by wspomnieć chociaż o wewnętrznej przestrzeni wolności i wyboru, umiejętności spojrzenia na sytuację z kilku różnych perspektyw, lepszej adaptacji społecznej i nawigowania relacjami, kreatywności, samozarządzania, świadomości swoich darów i poczucia własnej wartości.

Proces uczenia biegnie w głąb, wymaga czasu, powtarzalności, integracji – od uczenia konceptualnego, poprzez emocjonalne i somatyczne, kształtowania postawy i ducha.

Mamy więc za sobą sześciomiesięczny proces wzrastania i stawania się, poszerzania swoich umiejętności.

W tym artykule chcę Wam przekazać refleksje z ostatniego zjazdu, który był ewaluacją własną swojej drogi, miejsca przed i po, zatrzymania się nad tym co dalej. Uczestniczki dzieliły się swoimi doświadczeniami i odkryciami zainspirowanymi kursem.

Wybrałam napisanie tego artykułu używając formy JA – i jest to takie „zwielokrotnione JA – ja nauczyciel, opiekun, rodzic, ja człowiek zmagający się z życiem i świętujący życie”. Być może ci, którzy praktykują NVC odnajdą się w tych odkryciach, a ci, którzy chcą tego doświadczyć zainspirują się i zaczną zgłębiać praktykę NVC.

NVC

Przyjechałam po metodę, a zapomniałam, że edukacja to relacja. Zbuduj relację, a będzie ci łatwiej współpracować

Wiele osób postrzega NVC jako “metodę”, kolejną technikę, warsztat do zaliczenia, a tymczasem – to przewrót kopernikański w świecie, który staje się potrzebocentryczny. Umieszczenie potrzeb w centrum postrzegania powoduje zmianę paradygmatu widzenia siebie i innych, pozwala zobaczyć świat z innej perspektywy, a to zmienia wszystko – nas i ludzi wokół nas, nasze relacje i nasze społeczności. Zamiast osądzać, że cos jest jakieś, dziecko grzeczne czy niegrzeczne, rodzic roszczeniowy czy wymagający – możemy założyć „żyrafie okulary” i szukać potrzeb, jakie te osoby zaspokajają.

Pojawiła się piękna metafora rzeki – która w pewnym momencie może być brudna, śmierdząca, zaśmiecona przez słowa. I jest zaufanie, że ta rzeka ma swoje krystalicznie czyste źródło  i jak pójdziemy w górę rzeki, w głąb potrzeb, to je odnajdziemy. Są one jak kryształ górski – czyste, przejrzyste, naturalne i neutralne.

NVC jest jak tlen, z którego chcę czerpać. A nie wiedziałam nawet, że istnieje.

Odkrywam przestrzeń uważności i bycia, w której wszystko może się odnaleźć i że ta przestrzeń jest warunkiem korzystania i efektywności narzędzi. A to są narzędzia do nauki miłości. Wykorzystuję je i mam poczucie, że robię to nieudolnie, ale robię, odważam się.

Kiedy dwóch chłopców się pokłóciło , a ja ich wysłuchałam i sprawiłam że usłyszeli siebie, jeden z nich przyszedł i powiedział “Już teraz WIEM.” Już teraz wiem, że warto rozmawiać, że to jest potrzebne i pomaga.

Empatia tworzy przestrzeń na bycie w dialogu i prawdziwe słyszenie, oferowanie i przyjmowanie, akceptację i przynależność, bycie ważnym. Jest bardziej o świadomości tego co jest, niż o byciu miłym

Pojawiła się też poruszająca metafora – całe życie chciałam być żyrafą, miałam jakiś tajemny nieodgadniony i niezrozumiały dla mnie związek z tym zwierzęciem. Teraz to dla mnie nabiera sensu. I widzę język żyrafy, nie jako język obcy, tylko język który mam w sobie i chcę go odkrywać w sobie. NVC jest zgodne z moja najgłębszą tęsknotą, której nawet nie rozumiałam

“ Nie walcz z tym, zaakceptuj to. Nie walcz z tym, wykorzystaj to” W myśl tych słów – jak spadł śnieg poszliśmy bawić się z dziećmi na śniegu – i dzięki temu doświadczyłam przejmującego kontaktu z jednym chłopcem, który ma ogromne trudności. Moment w którym rzucił mi piłkę i popatrzył w oczy. Moment magicznego głębokiego kontaktu, który wydarza się jak naprawdę widzimy innych i bierzemy pod uwagę ich potrzeby.  

DZIECKO

Doświadczam, że im głębsza relacja, oparta na szacunku i zrozumieniu, tym większa otwartość na współpracę

Przechodzę od oceny do szukania kodu dostępu – szukania czego dziecko naprawdę potrzebuje, otwarcia się na różnorodne możliwości. Zobaczyłam jak wielką moc ma po prostu bycie z dzieckiem, po prostu nazywanie tego co przeżywa. I już. I tylko. Tylko tyle i  aż tyle. Ze zdziwieniem odkrywam, że to mu naprawdę wystarczy.

Nie widzę już „niegrzecznego dziecka” – widzę dziecko, które stara się zaspokoić swoje potrzeby, a ja chcę mu w tym jak najlepiej pomagać.

JA – Rozkwitanie, odwaga , moc

To droga od bezsilności i krytyki, bólu związanego z oceną „brak mi kompetencji” do odkrycia, że nie jestem sama, są inni, którzy mogą mnie wesprzeć, mogę się rozwijać – przetrawić, poczytać, popróbować

Czasem obserwuję „dziwny uśmiech teściowej”,  która być może widzi sztuczność, manierę w sposobie w jaki mówię. Trudno. Zmiana języka to część procesu wewnętrznych zmian – wyjścia poza rolw i schematy, określenia swoich potrzeb i granic

Empatia i empatyczne spojrzenie w głąb siebie sprawia, że odkrywam siebie – uwalniam się od bycia miłą, widzę własne potrzeby i dzięki temu buduje się moje poczucie własnej wartości, odkrywanie własnych potrzeb i własnej perspektywy. Przestaję internalizować to, co mówią inni, uwalniam się.

„Od opery do piachu” – ta metafora mówi o zmianie mojego sposobu myślenia o aktywnościach , które proponuje dzieciom, od mojej wizji – do zobaczenia ich potrzeb i odpowiadania na nie. Od ciągnięcia mojej klasy do opery, która ich nie interesowała, do wyjazdu na Pustynię Błędowską, gdzie mogli szaleć, biegać i bawić się do woli. Od naszej wzajemnej frustracji do wspólnej zabawy i eksplozji radości. Od wizji, która zasłania dziecko, do otwarcia się na widzenie i słyszenie ich naprawdę – takimi jacy są. Pootwierało mi się tyle dróg i tyle ścieżek, tyle możliwości, aby zacząć zmianę „od dołu”

To też budowanie większej świadomości – jak bardzo nasze rodziny mogą być polem walki i konfliktu i jak bardzo nasze przekonania na to wpływają. Ze wzruszeniem słuchałam odkrycia dotyczącego lęku, nieustannego lęku, który karmi wyobraźnię, który podsuwa nieustanne obrazy zagrożenia  i krok po kroku, uświadamiania sobie ile moich reakcji z tego lęku powstaje.

Nawet gdy wciąż zareaguję ze złości, nawet jak wybuchnę i „zaleję dziecko szakalami” to dzięki empatii wobec siebie i dzięki dziennikowi, mogę zauważyć swoje uczucia i potrzeby i też moje przekonania generujące ten lęk. Jak popatrzyłam z metapoziomu to odczułam spokój. Zobaczyłam, jak bardzo chcę docenić moją córeczkę. Zobaczyłam jak bardzo chcę zaufania i współpracy. Widzę, że gdy będę ją inaczej modelować, gdy ja się zmienię, będzie mi łatwiej. NVC daje mi większą akceptację tego, co jest.

Kiedy słyszę jak uczeń mówi do mnie „Spoko, Lalunia” wciąż mam nerw, i zaraz przychodzi refleksja – on tak bardzo chce, żebym go doceniła i zobaczyła

Pociąga mnie radykalna świadomość – gotowość do kwestionowania norm społecznych i tego, co narzuca nam przekaz kulturowy. Jestem świadomym „zakłócaczem”, wybieram podważanie oczywistych prawd, aby zrobić miejsce dla tej ogromnej zmiany, która dzieje się powoli. W przestrzeni empatii jest miejsce na pełnię człowieczeństwa, co jest nie tylko miłe i przyjemne, ale bolesne i trudne

I być może najważniejsze –  mogę doświadczać radości zamiast przymusu.

RODZICE

Empatia otworzyła mi drogę do zobaczenia rzeczy, których do tej pory nie widziałam. Pozwoliła mi spotkać się w inny sposób z rodzicami – nie byłam po drugiej stronie rodzica, tylko byłam z nimi. Dzięki temu spotkaniu rodzice odkryli, że nie znają swoich dzieci, że warto rozmawiać z nimi i ich poznawać.

SYSTEM I ZMIANA SPOŁECZNA

Uderzyło mnie, że NVC ma na celu budowanie lepszego świata, miałam mało wiary, że to ma sens, a teraz widzę, że zmiany jednostkowe mogą kiełkować i przeradzać się w zmiany systemowe. Dobrze mi, że odkryłam przestrzeni dla siebie i innych.

Widzę, jak zmiana elementów systemu zmienia system

Chce szerzyć dalej NVC, przekładać zmianę wewnętrzną na zewnętrzną

Pokazywałyśmy siebie w pełni, swoja wrażliwość i odwagę. Dzięki temu nawzajem mogłyśmy się „karmić swoja odwagą”.  Doświadczać, jak bardzo pokazanie siebie, swojej wrażliwości i zmagań otwiera przestrzeń na pełną akceptację siebie. Stworzyłyśmy przestrzeń gdzie każda z nas, w pełni swojej inności i odrębności, staje się częścią, ważną częścią i w pełni przynależną.

Mam zaufanie i głęboka wiarę, że takie przestrzenie – gdzie każdy może pokazywać siebie w pełni i być zaakceptowany i przyjęty – będziemy tworzyć wokół siebie. W przestrzeni edukacyjnej, i nie tylko –  w przestrzeni naszych rodzin, relacji, przyjaciół i znajomych.

Ze żyrafy będą kiełkować i że ten świat stanie się miejscem bardziej przyjaznym dla człowieczeństwa.

Jesteśmy na tej drodze, by spotykać wyzwania życia z otwartym sercem, wewnętrznym spokojem i poczuciem dobrostanu.

Dziękuję

Marta Kułaga

Artykuł jest spisaniem wypowiedzi uczestniczek kursu NVC W drodze do empatii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *